Gatunek:kryminał Reżyseria: Patryk Vega Premiera: 22.01.2016 Produkcja:Polska Obsada:Bogusław Linda, Piotr Stramowski, Maja Ostaszewska, Agnieszka Dygant, Andrzej Grabowski, Michał Kula, Paweł Królikowski,Krzysztof Czeczot Ocena:7/10
Porwania, pobicia, odcinanie palców i haracze to kwintesencja najnowszego „Pitbulla”, który w pierwszy weekend swojej premiery przyciągnął do kina ok. 211 tysięcy widzów. Czy ta liczba to tylko wynik ciekawości, czy jednak Patryk Vega stanął na wysokości zadania i powtórzyłswój wybitny debiut?
Bezpośrednim impulsem do nakręcenia kontynuacji kultowego serialu „Pitbull” była książka „Złe psy. W imię zasad” oraz dokument „Ciemna strona miasta”, na którym dowiedziono, że dzisiejsza policja znacznie różni się od tej znanej nam ok. 11 lat temu. „Pitbull. Nowe porządki” to scenariusz wzięty z życia, a na ekranie nie pojawiły się żadne nieautentyczne sceny, ani wymyślne dialogi. Co ciekawe w filmie zagrali również prawdziwi policjanci oraz noszący bransoletki, więźniowie odbywający wyrok na wolności.
Premiera: 14.02.2014 Produkcja: USA Obsada: Joaquin Phoenix, Amy Adams, Scarlett Johansson Ocena: 7/10
Obcowanie ze sztucznymi personami, technologią nie powinno być dla nas czymś niecodziennym i przerażającym. Jednakże w filmie Ona Spike Jonze robi duży krok naprzód i ukazuje nam skomplikowany romans samotnego mężczyzny z jego kobiecym systemem operacyjnym.
Theodore, zarabia na życie pisząc listy na każdą okazje i jeszcze nie poradził sobie z rozwodem. Dokonuje zakupu nowego systemu operacyjnego, który ma zarządzać jego rozkładem dnia, skrzynką elektroniczną. Ma on wiele opcji, jak choćby wybór płci. Theodore decyduje się na kobietę. Okazuje się, że mówi ona seksownym, enigmatycznym głosem, a ponadto może posiadać własne imię. Samantha doskonale rozplanowuje każdy dzień mężczyzny, a do tego pomaga mu w karierze. Sprawdza się też jako towarzyszka do wspólnych rozmów i zabaw. Nic dziwnego, że między nią a głównym bohaterem rodzi się cyberromans.
Obdarta ze złudzeń historia miłosna nie jest, ani na chwilę moralizatorska. Ukazuje ludzi nieszczęśliwych, szukających pocieszenia w różnych udoskonaleniach technicznych. Wydaje się, że one nie powinny ranić, bo komputer nie zadaje pytań. Chwilowe zadowolenie i uniesienie nie sprawia długotrwałego poczucia szczęścia wśród głównych bohaterów.
Emocjonalność tego filmu dostrzegalna jest w oczach kluczowej postaci granej przez Joaqiuna Phoenixa. Radość, namiętność, ból i pustka, aktor po raz kolejny świetnie tworzy swojego bohatera. Kroku dotrzymuje mu charakterna Amy Adams, obsadzona w drugoplanowej roli, ale jakże podobnej do Theodora, tak samo samotnej i zagubionej. Przyjaźń łącząca dwójkę bohaterów, pozwala im na odnalezienie się w ich rzeczywistości.
Zawsze do filmów o przyszłości podchodzę sceptycznie. Twórcy zazwyczaj prześcigają się w pomysłach jak ubarwić tło opowieści, tworząc surealistyczną scenografię. Inaczej jednak ukazane jest to w tym obrazie. Mimo upersonifikowanej technologii, to rzeczywistość wykreowana przez Spike'go Jonze wydaje się być nieprzerysowana, bliska naszych czasów, znajoma. Wybrane pastelowe barwy, którymi posługuje się film, a także ludzie przemykający z domu do pracy, wiecznie zapatrzeni w siebie i w swoje mobilne odbiorniki. Reżyser świadomie kreuje nam ten świat, jako taki, który miałby nastać za chwilę.
Historia ta prosto rzutuje na nasze związki z realnymi osobami, które nie są tak skomplikowane jak nam się wydaje. Romans ze sztucznym systemem, to dopiero jest wyzwanie. Pozostaje mi się jedynie cieszyć z mojego może nie idealnego związku, gdzie zdarzają się wzloty i upadki, ale przynajmniej wiem, że ta osoba naprawdę istnieje. Jeśli przedtem ktoś uważał, że Facebook zagraża w naszych realnych kontaktach z innymi to koniecznie musi zobaczyć ten film.
Gatunek: Dramat Reżyser: Wojciech Smarzowski Premiera: 17.01.2014 Produkcja: Polska Obsada: Robert Więckiewicz, Julia Kijowska, Kinga Preis, Marcin Dorociński, Andrzej Grabowski
Ocena: 6/10
Pod mocnym aniołem Wojtka Smarzowskiego to jeden z najgłośniejszych polskich filmów ostatniej dekady. Po raz kolejny reżyser obezwładnia realizmem, wbijając nas w fotel miesza w sercach i rozumach. Tym razem motywem przewodnim staję się alkohol. Jednak nie zobaczymy tu procesu staczania się, zamiast tego odczujemy na własnej skórze syf całej ohydy alkoholizmu.
Pod mocnym aniołem to adaptacja książki Jerzego Pilcha uhonorowanej nagrodą literacką NIKE 2001. Główny bohater Jerzy jest uzależniony od alkoholu. W filmie poznajemy go w momencie życiowego triumfu, były moczymorda właśnie wydaje książkę, w której opowiada o swoim uzależnieniu. Jest szczęśliwy,trzeźwy i zakochany w swojej dużo młodszej studentce. Jednak nie był, by to gatunek Smarzowskiego, gdyby nie fakt prawdziwej twarzy Jerzego. Piję bo lubię, piłem od kiedy Polak został papieżem, piję kiedy mi dobrze i kiedy mi źle- zwierzają się do kamery pacjenci zamkniętego ośrodka dla uzależnionych. Jest wśród nich Jerzy, władający krasomówczym językiem, patrzący na wszystko z góry. Jak by tu nie pasuje. Jednak ośrodek to jego drugi dom, pierwszym jest pobliski bar Pod Mocnym Aniołem, nie daleko prawdziwego miejsca zamieszkania. To tam wszystko się zaczyna i kończy, to główny cel podróży po terapii odwykowej, to tutaj zawsze przegrywa z nałogiem.
Robert Więckiewicz to ostatnio najpopularniejszy polski aktor. Dowodem jest to, że równocześnie może przypominać prezydenta Lecha Wałęsa, Adolfa Hitlera i w końcu Jerzego - zawodowego alkoholika. W filmie Smarzowskiego z pozycji myślącego, wszechstronnego i twórczego człowieka potrafi zniżyć się do poziomu mechanicznie zachowującego się zwierzęcia.
Obecnie alkoholizm to powszechnie znana choroba XXI wieku. Pije każdy, bez względu na status społeczny. Smarzowski w ośrodku odwykowym umieścił księdza, farmaceutkę, policjanta i gwiazdę filmową. Każdy z nich znalazł się tam z jednego, oczywistego powodu, jakim jest uzależnienie od alkoholu. Przyznanie się do picia i odwyk to początek drogi ku trzeźwemu życiu. Ośrodek uzależnień w tym przypadku może stać się sposobem na lepsze jutro lub tymczasowym hotelem nieustającej resocjalizacji.
Pod mocnym aniołem to obraz, który z pewnością powinni zobaczyć wszyscy Ci, którzy twierdzą, że kontrolują swoje picie. Otóż alkoholizm to nic urzekającego, to podstępna, tajemnicza choroba, której sami uchylamy drzwi. Równie obrzydliwa jak film Smarzowskiego. Całość odbioru psuje tylko pusty rechot, nie świadomych odbiorców, zajadających popcorn i popijających coca-cole. W tym miejscu poległ właśnie Smarzowski, przerysowując postać Jerzego nie trafił do odbiorców, którzy nieświadomi uzależnienia, dopiero rozpoczynają swoją książkę zwaną - piciorysem.
Gatunek: Dramat Reżyser: Paweł Pawlikowski Premiera: 25.10.2013 Produkcja: Polska Obsada: Agata Kulesza, Agata Trzebuchowska, Dawid Ogrodnik
Ocena: 8/10
Krytyka polskiej martyrologii i pokazywanie jej z innej perspektywy w ostatnim czasie jest dość częsta dla polskiej kinematografii. Jednakże najnowszy obraz Pawła Pawlikowskiego - Ida, znacznie różni się od innych filmów. Narracja jest daleka od brutalności, krzyku i zbędnych wyrzutów sumienia.
Ida to opowieść osadzona w latach 50 XX wieku. Młoda zakonnica, przed ślubami wieczystymi musi poznać swoje korzenie rodzinne. Mimo, że buntuje się przeciwko decyzji siostry przełożonej, to w rezultacie wykonuje jej polecenie. Dziewczyna jedzie na spotkanie ze swoją ciotką, od której dowiaduje się, że jest Żydówką. Razem ruszają, do miejscowości gdzie się urodziła, stawić czoła brutalnej prawdzie. W trakcie ich podróży możemy lepiej poznać postać, uzależnionej od alkoholu ciotki – „Krwawej Wandy” (Agata Kulesza), która w okresie stalinowskim była najostrzejszym prokuratorem generalnym.
Ta niby z pozoru banalna historia, okuta jest niesamowitą atmosferą. Pawlikowski doskonale inscenizuje sytuacje pomiędzy dwoma bohaterkami z różnych światów. Długo szukał aktorki do roli głównej, aż przez przypadek odnalazł Agatę Trzebuchowską, idealną do zagrania młodej dziewczyny, która skryta za murami klasztoru nie zna zła, okrucieństwa świata, nie wie tak na prawdę czym jest grzech. Może, dlatego że jest naturszczykiem łatwiej było jej się wcielić w postać tytułowej Idy. Przeciwstawiona zostaje ciotce, granej przez Agatę Kulesze, która niesamowicie potrafi wydobywać emocje i je uzewnętrzniać, udowadnia po raz kolejny swój kunszt aktorski. Pani prokurator pod swoją grubą skórą chowa swój ból i cierpienie.
Czarno-biały ekran podsyca całą historię i uwypukla emocje głównych bohaterek. Obraz nie ma wartkiej akcji, toczy się samoistnie i powoli. Nie opiera się na scenariuszu, a na emocjach i budowie kadrów. Doskonałe zdjęcia Łukasza Żala tak naprawdę kształtują ten film, wydobywając z całej historii to co warte jest uchwycenia.
Enigmatyczny obraz jest na tyle wciągający, że nie możemy się od niego oderwać. Ida jest zrobiona w dość subtelny sposób. Nie ma tam wyrzutów i pytań dlaczego tak się stało, widzimy jedynie ludzi uwikłanych w niefortunną historię, którzy próbowali się ratować w sposób jaki uważali za słuszny. Pawlikowski w specyficzny sposób dokonuje rozliczenia z historią obalającą martyrologie Polaków. Mimo wszystko nie ocenia nikogo, zostawia to widzowi, którego obraz ten z pewnością zaczaruje.
Ida to film pełen bólu i cierpienia, delikatnie dawkowanego przez cały seans. Z pewnością doceni go każdy kinomaniak, ponieważ Pawlikowski wyczarował przepiękny obraz z antysemicką historią w tle.
Gatunek: Dramat Reżyser: Tomasz Wasilewski Premiera: 22.11.2013 Produkcja: Polska Obsada: Mateusz Banasiuk, Marta Nieradkiewicz, Bartosz Gelner Ocena: 8/10
O nowym filmie Tomasza Wasilewskiego – Płynące wieżowce słyszeliśmy od dawna. Wielkie były oczekiwania co do tego obrazu, ale też i kontrowersje, ponieważ jako pierwszy porusza temat LGBT w polskiej kinematografii. Szkoda, że nie mówi się o tym obrazie w kontekście tego jak został wykonany.
Tomasz Wasilewski zadebiutował filmem W sypialni. Pokazał, że jest artystą świadomym, gotowym stanąć na równi z wybitnymi reżyserami europejskimi. Nazywany polskim Xavier’em Dolan’em w Płynących wieżowcach podtrzymuje swoją dobrą passę. Bardzo dobrze buduje kadry, które są malownicze, artystyczne, nie stanowią jedynie pustych obrazków mających pokazać pewną historie. Każdy detal, cząstka ma znaczenie dla całego filmu. Ponadto symbolizm, którym się posługuje, uwidacznia świadomość artystyczną i talent reżysera. Wasilewski potrafi budować emocje wśród swoich bohaterów, niektórzy jednak błędnie upatrują się w nich nie potrzebnych „dłużyzn”. Wszystko w tym filmie służy całemu opowiadaniu. Płynące wieżowce to opowieść o miłości dwóch mężczyzn. Kuba, który żyje od kilku lat z dziewczyną, nie chce się przyznać przede wszystkim przed samym sobą, że jest gejem. Nie ułatwia mu tego środowisko sportowe, w jakim na co dzień przebywa. Drugi bohater Michał, nie boi się swojej homoseksualności, otwarcie się do tego przyznaje. Wiedzą o tym wszyscy jego bliscy, oprócz ojca, ponieważ matka ciągle zabrania mu o tym powiedzieć, bojąc się że ten gdy się dowie wpadnie w szał. Stosunek Kuby do swojej seksualności zmienia się kiedy poznaje Michała i po raz pierwszy zakochuje się. Obserwujemy jak łączące ich uczucie rozkwita, obydwaj uciekają w sferę swoich marzeń. Wydaje im się, że ich miłość jest wstanie pokonać wszystko. Niestety zapominają o dziewczynie Kuby i jej uczuciach. Sylwia, zakochana, do pewnego momentu nie świadoma, zostaje złapana w miłosną pułapkę. Mężczyzna stawia ją przed faktem. Dziewczyna kompletnie nie może sobie poradzić z trójkątem w jakim się znalazła. W filmie wyłaniają się aktorzy młodego pokolenia, których szersza publiczność kojarzy przede wszystkim z seriali telewizyjnych - Marta Nieradkiewicz, Mateusz Banasiuk i Bartosz Gelner. Stworzyli aktorskie perełki, a postacie przez nich zagrane na pewno zostaną zapamiętane.
Reżyser miał spore komplikacje w trakcie powstawania Płynących wieżowców, zmieniała się obsada, sponsorzy się wycofywali, dlatego długo czekaliśmy na ten film. Jednakże Wasilewski wyszedł zwycięsko, zrobił film, który nie tylko przedstawia temat wcześniej nie poruszany w polskim kinie, ale technicznie prezentuje go jak klasowy europejski film – bardzo dobrze dobrana muzyka, gra aktorska, gdzie widzimy prawdziwe emocje, przepięknie zbudowane kadry. Tym którzy są oporni i nie chcą iść do kina z powodu tematyki jaką on podejmuje, powinni pójść dla samego obrazu, ponieważ Wasilewski naprawdę udowodnił że jest jednym z najzdolniejszych polskich reżyserów, potrafiącym tworzyć artystyczne dzieło pełne emocji i treści. Filmowi można zarzucić nadmierną stereotypowość, jednakże służy to ukazaniu rzeczywistości w jakiej żyjemy. Dlatego ten element jest tu podkreślany i wpływa na wybory głównych bohaterów. Wasilewski przełamuje złe emocje, właśnie tymi stereotypowymi obrazkami, np. ojcem, który nie jest informowany o najważniejszych sprawach swojej rodziny.
Widać, że reżyser bał się podjąć pewnych tematów, tylko je zasygnalizował, jak np. homoseksualizm wśród sportowców, a także nie odważył się na inne zakończenie.
Płynące wieżowce to nie jest film, który kończy się happy endem, stanowi bardziej wstęp do następnego rozdziału. Obraz ten nie gwarantuje, że można zmienić rzeczywistość od razu, do tego potrzeba czasu i zrozumienia. Niesie za sobą pewną prostą receptę na życie: kochajmy się i dajmy innym możliwość kochania, aby ten świat był radośniejszy.
Obsada: Leonardo DiCaprio, Jonah Hill, Margot Robbie, Matthew McConaughey
Ocena: 7/10
Wilk
z Wall Street
zaciąga nas do kina z dwóch oczywistych powodów. Pierwszym jest aktor - Leonardo DiCaprio, drugim reżyser - Martin Scorsese. Film powstał
na podstawie książki Belforta Jordana, amerykańskiego brokera i bezwzględnego
rekina finansowego, którego dewiza życiowa zamyka się w czterech słowach: seks,
władza, narkotyki i pieniądze.
Kariera
Wilka rozpoczyna się niewinnie w
latach 80-tych. Przeciętny facet w znoszonym garniturze z żoną - fryzjerką u
boku, pojawia się na południowej części Manhattanu, Wall Street, centrum
światowego biznesu. Jako początkujący makler odstaje od pozostałych
wyspecjalizowanych w branży kolegów. Po pierwszej rozmowie z jednym z nich
uświadamia sobie, że droga do sukcesu nie leży w ciężkiej wielogodzinnej pracy.
Sukces to chciwość, a chciwość budzi inne pożądania. Ona właśnie przeistacza
Belforta w króla w świecie finansjery. Już na początku opowieści ujawnia swój
hedonistyczny styl życia. Przed trzydziestką zarobił 49 mln dolarów, jednak
wkurzył się gdyż zabrakło mu 3(milionów) do miliona tygodniowo.
Martin
Scorsese po mocnych Chłopcach z Ferajny,
kultowym Kasynie i Oscarowej Infiltracji postanowił „przeskoczyć” samego siebie. Jednak ten liczący
71 lat dziadzio, naruszył granice dobrego
smaku, osłabiając swoją czołową pozycje na liście najlepszych twórców
światowego kina. Wilk z Wall Street,
nie przejdzie jednak bez echa, gdyż właśnie otrzymał dwie nominacje do Złotych
Globów m.in. dla Leonarda DiCaprio. Tak jak kiedyś ulubieniec reżysera Robert
De Niro, tak teraz Leo, rozkwita i na naszych oczach tworzy swoją życiową rolę.
Od nieco nieśmiałego, wrażliwego maklera do lekkomyślnego ćpuna i bawidamka. Charyzmatyczne
przemówienia, alkoholowe upojenia oraz napady furii grane przez aktora to majstersztyk
najwyższych lotów.
Zachwyceni
wyżej wymienionymi scenami mogą być panowie, w przeciwieństwie do pań (o
osobach starszych nie wspomnę), którzy będą mogli podziwiać damską goliznę oraz
ukazaną w całej swej okazałości Margot Robbie. Po za tym większa część filmu przypomina
sceny z popularnej trzyczęściowej komedii Kac
Vegas (tyle, że na bogato) niż biograficzny, dramat kryminalny, jak
podpowiada nam portal Filmweb.pl.
Na
większą chwilę uwagi zasługuję Matthew McConaughey, pamiętny mięśniak z Magic Mike. Obecnie 15 kg lżejszy.
Spadek wagi spowodowany jest najnowszym
filmem The Dallas Buyer’s Club, w
którym zagra rolę kowboja chorego na AIDS. W filmie Wilk z Wall Street, pojawia na przysłowiowe jedno piwo. Wypada
rewelacyjnie. Opowiadając o pracy doświadczonego maklera , a raczej o rzeczach
bez których praca ta nie istnieje : kokaina plus fugazi czyli po prostu ściema.
Z dystansem do innych scen dla tej naprawdę warto ruszyć do kin. To ta rozmowa
kształtuje Belforta jako bezwzględnego maklera.
Po
trzygodzinnym seansie, pełnym masturbacji, orgii homoseksualistów, pań do
towarzystwa ( podzielono je nawet na 3 kategorie) i nieprzeliczonej ilości
narkotyków oraz alkoholu nie ma puenty. Jednak
kluczowa wydaje się być ostatnia scena, w której Belfort już jako mówca
motywacyjny i trener biznesu (!) prosi wybrane osoby o sprzedanie mu długopisu.
Rzut kamery na głównego bohatera w zestawieniu z twarzami jego słuchaczy,
pokazuje jak niewinna z początku potrafi być chęć posiadania pieniądza oraz, że
nie każdy potrafi manipulować ludźmi dla osiągnięcia własnych sukcesów.
Thriller, Romans Reżyser: Jan Kidawa-Błoński Scenariusz: Maciej Karpiński Premiera: 26.12.2013 Produkcja: Polska Obsada: Magdalena Boczarska, Julia Pogrebińska, Krzysztof Stroiński
Ocena: 5/10
Bardzo szybko przeszliśmy od patetycznej martyrologii w polskim kinie do rozliczania historii i zaprzeczenia świętości Polaków. Przestają już nas szokować obrazy, które pokazują jak nasi przodkowie przyczynili się do mordu Żydów lub takie które wskazują żołnierzy zdradzających swoją ojczyznę. Film Jana Kidawy-Błońskiego W ukryciu podejmuje temat homoseksualności w latach 40 XX wieku.
Ojciec Janki (Magdalena Boczarska) ukrywa w piwnicy domu córkę swoich przyjaciół – piękną Ester (Julia Pogrebińska). Dziewczyna źle reaguje na wiadomość o ukrywającej się Żydówce. Mimo wszystko po pewnym czasie rodzi się między nimi specyficzna relacja. Pozostawione same, muszą sobie poradzić z sytuacją w jakiej się znalazły. Krucha i delikatna Janka przemienia się w kobietę twardą i bez skrupułów, która nie ma oporów, żeby zabić z miłości.
Sugestywny jest tytuł filmu. Odnosi się jednocześnie do sytuacji, jak i rodzącej się miłości między dwoma bohaterkami. To co się dzieje między nimi jest dla nich samych zaskoczeniem. Ich romans jest reakcją na traumatyczną sytuacje, jednakże przeradza się w głębokie uczucie ze strony jednej bohaterki. Druga robi to pod wpływem chwili i tęsknoty za starym życiem, nie ma w tym żadnych emocji i bardzo tego żałuje. Janka próbuje zatrzymać przy sobie Ester jak najdłużej się da, dlatego nie informuje jej nawet o końcu wojny. Wiele też dla niej poświęca, choćby wstępuje do partii by zachować dla nich dom.
Relacja między bohaterkami nie jest prosta i nie można jej tak też wyjaśnić, ponieważ widzimy w początkowych scenach, że Janki nie pociąga seks z mężczyzną, nie czuje nic. Zupełnie inaczej jest z Ester, którą potrafi kochać. Ta relacja jest autodestrukcyjna, w konsekwencji obydwie się ranią. Nie wszystko tutaj jest jasne i oczywiste.
Mieszkanie jest dla nich obu więzieniem, a także przestrzenią, w której są skazane jedynie same na siebie. Jan Kidawa-Błoński po raz kolejny wybiera ciężki temat, przez który chce pokazać dominacje osoby, która posiada władzę nad drugą. W tym przypadku tyczy się to wolności. Mimo wszystko film nie jest dla mnie porywający. Pojawiają się w nim niezrozumiałe do końca wątki, jak reakcja głównej bohaterki na widok powracającego do domu ojca. Sama historia wydaje się być przeciągana i przegadana. Nie wiem czy reżyser chciał tym filmem wzbudzić zachwyt czy może wywołać skandal?
Film jest zbudowany na uczuciu rodzącym się między dwoma bohaterkami w bardzo trudnych czasach. Reżyser nie stworzył ckliwej historii o miłości, która może pokonać wszystko, jednakże brak mi w tym sensu. Przez cały seans pytałam się siebie, ale po co tak naprawdę produkować taki film? Czemu ma to służyć?
Gatunek: Dramat Scenariusz: Maciej Pieprzyca Premiera: 11.10.2013 Produkcja: Polska Obsada: Dawid Ogrodnik, Kamil Tkacz, Dorota Kolak, Arkadiusz Jakubik Ocena: 8/10
Chce się żyć, powiedział Maciej Pieprzyca a za Nim podążył poruszony tłum widzów. Podczas filmowego seansu dokonał się cud. Temat chowany przez społeczeństwo pod przysłowiowy dywan w końcu ujrzał światło dzienne. Niepełnosprawność. Od wieków marginalizowana i wykluczana z życia codziennego. Dziś "uderzyła" pięścią w stół. Dziś stała się prawdziwym mężczyzną.
Mateusza poznajemy jako małego chłopca w schyłkowych czasach PRL-u. Od pierwszych scen opowieść prowadzona jest z jego perspektywy. Niczym książkowy narrator prowadzi przez koleje losu swoje i swojej rodziny. Chłopiec jest rośliną. Identyfikacja: porażenie mózgowe, przejawy: brak komunikacji oraz ograniczona kontrola nad swoim ciałem, skutek: zależność wobec drugiego człowieka. Rodzice Mateusza nie godzą się z diagnozą upośledzenia psychicznego, pragną stworzyć mu godziwe warunki bytu. Najważniejszą relacją ukazaną w filmie jest więź pomiędzy matką a synem. Zofia uporczywie wierzy w swoje dziecko, obdarzając go miłością bezgraniczną. Dzień po dniu wspólnie stawiają kroki ku lepszemu. Sytuacja ulega zmianie tuż po śmierci ojca. Schorowana matka jest zmuszona oddać Mateusza do ośrodka dla osób niepełnosprawnych. Rozpoczyna się nowy rozdział. Po latach prób udaje się uczynić słyszalnym głos kogoś o kim przesądzono, że nigdy nie będzie w stanie komunikować się jak inni. Ku zdziwieniu wszystkich Mateusz czuje, słyszy i rozumie otaczający go świat. Sztuka filmowa objęła kontrolę nad życiem głównego bohatera Dawida Ogrodnika. Stracone kilogramy to niewiele w porównaniu z psychiczną metamorfozą jaka dokonała się w jego głowie. W jednym z wywiadów Ogrodnik zdradza, iż w czasie przygotowań bywały momenty w których mówił sobie : Nie chce grać Mateusza, ja jestem Mateuszem. Aktor uwierzył w tę historię całym sobą, przelewając na ekran świadomość ruchu, gestu i ciała . Więź jaką udało mu się zbudować pomiędzy widzem przybrała kształt cienkiej linii pomagającej czuć, myśleć i rozumieć jak Mateusz. Kropką nad i stał się jednak głos zza offu, który nie pochodzi od głównego bohatera , ale od Wojciecha Solarza aktora znanego z filmów 80 milionów czy Popiełuszki . Jego barwa współgrała z wizerunkiem głównej postaci, wytwarzając dodatkowy atut.
Za ideą filmu stoi chwalebna myśl, by dostrzec osoby niepełnosprawne i traktować je jak równych sobie.Ich negatywne postrzeganie sięga już czasów starożytnych. Idealizowanie kształtów i sprawności fizycznej niosło za sobą przyzwolenie zabijania tych, którzy urodzili się z dostrzegalnymi wadami ciała.Dziś, choć prawami człowieka objęto osoby niepełnosprawne, czyli jedną dziesiątą ludzkości, nadal na ich widok wzdrygamy się, czujemy nieprzyjemny dreszcz, a w rezultacie odczuwamy lęk przed komunikacją z daną osobą. Mimo, że żyjemy w XXI wieku, wśród rozwijających się nowych technologii, postrzegając siebie jako ludzi tolerancyjnych, często nie posiadamy świadomości niepełnosprawności. Bez wzięcia na siebie cząstki odpowiedzialności proces włączania osób dysfunkcyjnych będzie przebiegał znacznie wolniej. Pierwszym krokiem ku naszej zmianie są słowa zawarte w tytule omawianego filmuChce się żyć (...)bez względu na słabości i wątpliwości nam towarzyszące. Wyprostuj się, wstań i idź.