Oscary, miłość i chroniczni single
Już dzisiaj rozpoczynamy filmowe premiery lutego. Ten najkrótszy miesiąc w roku bez obaw może konkurować z pozostałymi, dłuższymi od siebie. Dlaczego? Ponieważ nie bez powodu nazywamy go najgorętszym okresem w ciągu tych 366 dni, bo chociaż za oknami temperatury ledwo przekraczają zero to kinowe produkcje rozgrzewają do czerwoności!
Wraz z początkiem lutego do kin wchodzi oparty na prawdziwych wydarzeniach „Spotlight”. Film ten przedstawia historię grupy reporterów z magazynu „The Boston Globe”, od której nieformalnej nazwy wziął się tytuł. W 2001 roku owi dziennikarze przeprowadzili śledztwo na temat molestowania dzieci przez księży w Archidiecezji Bostońskiej. Niestety im głębiej drążyli temat, tym bardziej byli przerażeni rozmiarem zjawiska. Nie zobaczymy tutaj drastycznych retrospekcji z dzieciństwa ofiar, nikt też nie wystawia pistoletu zza rogu, ani nie porywa dzieci. Nominowany do Oscara obraz Toma McCarthy'a to przede wszystkim swoisty hołd dla dziennikarstwa starej daty, które niestety odchodzi już w zapomnienie.